Blog
CZY WARTO MARZYĆ O PRACY DLA GOOGLE'A?
11 Grudzień 2014|Tagi: Life & career

Niewiele jest takich firm, które swoją kulturą, kreatywnością, rozmachem, globalnością i dobrym wynagrodzeniem jednoznacznie przyciągają ku sobie serca milionów chętnych. Microsoft, Apple, Google, Facebook? Nikt nie ma wątpliwości, że takie miejsce pracy jest spełnieniem marzeń.

Czy jest to jednak miejsce idealne?

Na pewien fragment kariery na pewno nie najgorsze. Przepracowanie tam choćby roku czy dwóch oznacza, że liznęło się stylu pracy w miejscu, gdzie największym oczekiwaniem jest bycie twórczym, gdzie twój intelekt jest na pierwszym miejscu, gdzie masz szansę pracować dla najlepszych managerów na rynku, gdzie miejsce pracy jest przyjazne umysłowi, ciału i duchowi. Tu nie jest ważne, czy przyszedłeś 15 minut spóźniony i czy masz na sobie dżinsy.

Z drugiej strony ci wybrańcy, którzy udowodnili, że wniosą wartość dodaną swoją obecnością w któreś z Wielkiej Czwórki, wcale nie są jednoznacznie zachwyceni. Narzekania dotyczą faktu, iż większość zatrudnionych to ludzi ‘overqualified’ względem tego, czego wymaga stanowisko. Trudno się dziwić polityce HR, skoro do tego typu firm dostać się chce każdy, nawet za cenę wykonywania na początku pracy poniżej własnych kwalifikacji.

Firma może więc przebierać wśród najlepszych aplikacji i skrzętnie z tego korzysta, co w rezultacie tworzy grupę zatrudnionych, którzy w miarę upływu czasu są coraz bardziej sfrustrowani. Krążą dowcipy na rynku na temat niezwykłe uzdolnionych ludzi, którzy nie zawsze bynajmniej mają okazję wykazać się swoją pełną paletą umiejętności.

Ci, którzy się nie sprawdzili, zapewne szybko i sprawnie zostają zastąpieni kolejnymi aspirującymi. Co z tymi, którzy udowodnili, że zasługują na miano Googlersa? Są w takiej samej sytuacji, jak każdy z korpo-ludzi w innym miejscu pracy. Bowiem każda firma z Wielkiej Czwórki nie jest już start-up’em, w którym struktura jest w miarę płaska.

Tu giganty wróciły do struktur ‘regularnych korporacji’, gdzie w zależności od tego, w jakim projekcie i dla kogo pracujesz, zależy czy masz szanse na awans.

Im kolos większy, tym siła pojedynczego głosu mniejsza. Pamiętam, gdy w mojej korporacji, będącej częścią międzynarodowej grupy, było nas początkowo w PL około 50 osób zatrudnionych. Każdy pomysł, który rodził się ad hoc, miał szanse realizacji prawie natychmiast. Wystarczyło tylko pobiec do generalnego i zdobyć jego ‘ok’.

Dziś organizacja kilkuset-osobowa rozpoczyna etap wdrożenia pomysłu po jego oficjalnej akceptacji przez członków Komitetu ds. Nowych Produktów, którzy zbierają się raz na miesiąc, by przedyskutować ideę. Oczywiście dziś pomysły są dużo bardziej złożone, a procedury bronią przed kompletną dowolnością i wolną amerykanką. Ach, to były kiedyś czasy…

Ci wymagający Googlersi skarżą się, że przestrzeń biurowa jest raczej skąpa – w jednym pokoiku potrafi pracować 4 ludzi. Co prawda można się posiłkować miejscami ‘użyteczności publicznej’, przeznaczonymi na posiłek, przejażdżkę rowerem, oglądanie tv lub granie, ale podobno są one tak zatłoczone, że trudno tam o skupienie, koncentrację, a chwila na pobycie samemu z własnymi pomysłami to rarytas. W biurze Google’a w Zurichu pracownicy wysłali ponad 100 maili w sprawie zbyt głośno działających foteli do masażu, które postawione były w sali przeznaczonej na relax i drzemkę.

To chyba nie jest jednak największa niedogodność, którą można sobie wyobrazić, gdy się myśli o najlepszej pracy na kuli ziemskiej. Ale informacje o: ‘nigdy nie dorastającej społeczności’ Google’a, o pracownikach często traktujących czas pracy, jako ten, przeznaczony głównie na zabawę; o traktowaniu z góry pracowników tymczasowych, stażystów, przez pracowników stałych; o podkreślaniu wyższości swojego intelektu nad resztą świata, to….nie wypada.

Nazywam się Małgorzata Komońska.

Jestem licencjonowanym coachem z międzynarodowym certyfikatem wystawionym przez International Coaching Community, członkiem Creativity Coaching Association z tytułem MBA... Zobacz biografię

Popularne tematy

Archiwum

2017
    2016

      Biuletyn

      Chcesz dostawać informacje o nowych
      wpisach na blogu na twojego maila?
      Zapisz się na biuletyn *
      szanuję twoją prywatnośći nie przekazuję
      twojego adresu e-mail osobom trzecim